- AU Blog - https://www.akademia-umyslu.pl/blog-core -

Czym skorupka za młodu…

Wszyscy naukowcy zgodnie twierdzą, że jako dzieci uczymy się najwięcej i najszybciej. Łatwo przyswajamy informacje i lepiej uczymy się obcych języków, zapamiętujemy słówka niemal automatycznie bez potrzeby wkuwania.

 

Podobnie jest z szybkim czytaniem. Metoda ta jest możliwa do nauczania się przez osoby w różnym wieku, chociaż młody umysł jest bardziej otwarty na naukę. W przypadku dzieci raczej sugeruje się, by nie uczyć przed 6, a nawet 7 rokiem życia.

 

Teoretycznie dzieci w krótszym czasie mogą rozwinąć umiejętność szybkiego czytania, ale oczywiście to tylko teoria. Jest wiele zależności. Przede wszystkim nie wszystkie techniki i metody są adekwatne dla młodszych. Niektóre mogą się okazać zbyt trudne i może to spowodować, że dziecko nie nauczy się szybciej niż dorosły, a co gorsza szybko się zniechęci.

 

Ważny jest także dobór tekstów. Technika „szybkiego czytania” to wbrew pozorom nie tylko czytanie. Chodzi o zrozumienie tekstu, zapamiętanie informacji oraz umiejętność analizy. Dlatego też podczas nauki tej metody warto posługiwać się innymi tekstami w przypadku dzieci, a innymi w przypadku dorosłych – lub przynajmniej dobrać w miarę uniwersalne treści. Dziecko musi rozumieć słowa i pojęcia, które czyta by efektywnie przyswajać treść.

 

Mocniej, ale krócej

 

Ważnym aspektem nauki szybkiego czytania jest sama motywacja. O ile dzieci o wiele chętniej uczą się nowych rzeczy, są bardziej entuzjastycznie nastawione i łatwiej im się mocniej skoncentrować na czymś, co ich bardzo interesuje, to jednocześnie trudno utrzymać ich uwagę na dłużej. Kiedy ich ciekawość nie jest pobudzana lub mają poczucie nudy, koncentracja ich spada całkowicie i tym samym nie ma mowy na dalszą, efektywną naukę.

 

Dorośli zaś mogą lepiej skupić się na dłuższy okres czasu, ale często ich uwaga może być częściowo zajęta przez codzienne problemy i zmartwienia. Łatwiej jednak zmotywować dorosłych, powołując się na racjonalne argumenty, jak rozwój zawodowy czy oszczędność czasu. Teoretycznie nie trzeba też ich kontrolować tak często i nieustannie zachęcać do regularności – teoretycznie, gdyż życie pokazuje, że czasami dzieci potrafią być bardziej sumienne.