Senior idzie na uniwersytet!

Senior studiuje na Uniwersytecie Trzeciego Wieku

Nie te lata, pamięć nie taka, pewnie sobie nie poradzę, nie będę się wygłupiać… Powód zawsze się znajdzie w myśl zasady: kto nie chce, szuka powodu, a kto chce – sposobu! Poznajcie Panią Jadwigę, Pana Leszka i Panią Bożenę – oni studiują i nie żałują, a też miewali wątpliwości.

 

Ja jestem stary niereformowalny i nie znałem się na komputerze, a w domu są wszyscy tacy „oblatani”. Ale w końcu powiedziałem, że chcę się sam trochę poduczyć. Od koleżanki dowiedziałem się, że na Uniwersytecie Trzeciego wieku jest taki kurs, zapisałem się i wcale nie planowałem zostawać, zwyczajnie chciałem tylko ten kurs komputerowy skończyć, tak się zaczęło…, ale potem były inne kursy, wycieczki, ostatnio byliśmy na Półwyspie Iberyjskim. Ale też wychodzimy na kręgle, do teatru, kończę też kurs fotograficzny. Wspaniałe wrażenia, polecam wszystkim. [Leszek, l. 69]

 

Naszemu rozmówcy wtóruje Pani Jadwiga [l. 72.], która energią i radością mogłaby obdzielić niejednego 30-latka:

 

Ja sobie nie wyobrażam życia w fotelu, nie potrafię być nieaktywna, stagnacja by mnie zamęczyła. Przez to, że znajduje się grupę czy koło zainteresowań, które nam odpowiada, człowiek się aktywizuje do wychodzenia z domu, poznaje nowych ludzi, miejsca. Ja na przykład dzięki wycieczkom z przewodnikiem poznałam wszystkie dzielnice naszego miasta, byłam w miejscach, do których nigdy bym nie poszła, bo człowiek nawet nie wie, że jest tam tak ciekawie… Ale to nie wszystko, bo jeszcze gimnastyka, joga, język angielski, wykłady tematyczne, kurs komputerowy, zajęcia tai-chi…, więc walory poznawcze to jedno, ale też aktywność umysłowa i fizyczna to są moim zdaniem trzy najważniejsze atuty dla nieprzekonanych, choć ja widzę same plusy, także wszystkim polecam, bo każdy coś dla siebie znajdzie.

 

Jak dodaje Pani Bożena, warto przełamać wewnętrzne opory, a czasem i drobne przeciwności czy ograniczenia, bo potem jest już tylko lepiej:

 

Ja wiem jak to jest, wiem, że wiele osób uważa się za samotne, uważają, że jak mają już określony wiek, to że ich życie już minęło, że nic już nie mogą – to nieprawda! Dla mnie to jest miłe spędzenie czasu, bo siedząc w domu na emeryturze, to nie wiem, co bym ze sobą zrobiła, bo ile można oglądać telewizję? A tu powstają nowe przyjaźnie, nowe kontakty, można się rozwijać, zdobywać wiedzę, ale też i zadbać o rozwój fizyczny. Ja na przykład należę do zespołu fotograficznego i podróżniczego. Poznaliśmy całą obsługę aparatu fotograficznego, ja mówię o tej wyższej półce, o lustrzankach, a nie kompaktach, robimy zajęcia z fotoshopa i uczymy się obróbki zdjęć, mamy plenery fotograficzne, wystawy, np. w bibliotekach, ale współpracujemy też ze szpitalami, gdzie umilamy swoją fotografią życie pacjentów. Do wszystkich nieprzekonanych mówię: spróbujcie! Zobaczcie, że można spędzić czas inaczej, nie siedząc w domu, nie narzekając, nie myśląc tylko o wizytach lekarskich. Nie wolno zamykać się w sobie i w czterech ścianach. Zapraszamy! [Bożena, l. 69.]

 

Pierwszy krok

 

Najważniejsze to podjąć decyzję o zmianie: Spróbuję! Mogę jeszcze wiele! Chcę spełniać swoje pragnienia! To jest ten pierwszy, najtrudniejszy krok, ale naprawdę warto go zrobić… nie z obowiązku, ale właśnie wyłącznie dla siebie!

 

Każdy ma prawo mieć wątpliwości czy opory, ale warto przełamać je i chociaż spróbować, a być może krótkie doświadczenie przerodzi się w wieloletnią przygodę  – przekonuje terapeuta Paulina Głuska.

 

Zatem nie ma na co czekać – do dzieła!

PODZIEL SIĘ

Udostępnij: Wydrukuj wpis

ILOŚĆ KOMENTARZY (0)

 Pozostało znaków